Co Michała Rusinka uwiera i bawi, czyli „prosimy załatwiać się na własną rękę”

Moim najulubieńszym rodzajem humoru jest, poza limerykami, tak zwany humor zeszytów szkolnych. W dzieciństwie zaczynałam lekturę „Przekroju” od ostatniej strony, gdzie zawsze można było znaleźć choć kilka zdań zawierających absurdalne uczniowskie pomyłki. Nie chodziło o to, żeby pośmiać się z … Czytaj dalej Co Michała Rusinka uwiera i bawi, czyli „prosimy załatwiać się na własną rękę”

To nie jest książka o tapas, plażach i walkach byków. Na szczęście!

Staliśmy przy stoisku Wydawnictwa Dowody na Istnienie na Warszawskich Targach Książki. Kiedy do niego dołączyłam, Pierwszy Recenzent trzymał już w rękach stosik książek do kupienia. Jednak na ladzie leżeli jeszcze „Ludzie z Placu Słońca” Aleksandry Lipczak. Decyzja o kupieniu tej … Czytaj dalej To nie jest książka o tapas, plażach i walkach byków. Na szczęście!