Co Michała Rusinka uwiera i bawi, czyli „prosimy załatwiać się na własną rękę”

Moim najulubieńszym rodzajem humoru jest, poza limerykami, tak zwany humor zeszytów szkolnych. W dzieciństwie zaczynałam lekturę „Przekroju” od ostatniej strony, gdzie zawsze można było znaleźć choć kilka zdań zawierających absurdalne uczniowskie pomyłki. Nie chodziło o to, żeby pośmiać się z … Czytaj dalej Co Michała Rusinka uwiera i bawi, czyli „prosimy załatwiać się na własną rękę”

Miej cierpliwość, mityguj się!

Korporacyjna nowomowa w Polsce jest przepełniona kalkami i neologizmami pochodzącymi z języka angielskiego. Nic w tym nowego i odkrywczego, przecież część pracy wielu z nas odbywa się przynajmniej częściowo po angielsku. Ostatnio, przy pracy nad mającym wejść wkrótce w życie nowym technicznym rozwiązaniem w pracy, powiedziałam coś w stylu: „Takie rozwiązanie niesie za sobą ryzyko błędu, ale możemy to zmitygować…zaraz, czy takie słowo w ogóle istnieje?” Na co mój współpracownik odparł: „Tak, tak, istnieje i jest bardzo ładne”. No cóż, jednak nie do końca miał rację: słowo istnieje, ale nie powinno być używane w tym znaczeniu. Istniejący po polsku czasownik „mitygować” … Czytaj dalej Miej cierpliwość, mityguj się!