Co Michała Rusinka uwiera i bawi, czyli „prosimy załatwiać się na własną rękę”

Moim najulubieńszym rodzajem humoru jest, poza limerykami, tak zwany humor zeszytów szkolnych. W dzieciństwie zaczynałam lekturę „Przekroju” od ostatniej strony, gdzie zawsze można było znaleźć choć kilka zdań zawierających absurdalne uczniowskie pomyłki. Nie chodziło o to, żeby pośmiać się z … Czytaj dalej Co Michała Rusinka uwiera i bawi, czyli „prosimy załatwiać się na własną rękę”