Jak dałam się zwieść okładce – Norma Sofi Oksanen

Stworzona przez Sofi Oksanen Norma nie jest wcale, jak mogłoby wskazywać jej imię, normalna. Wyjątkowe cechy, jakimi się odznacza, nie przynoszą jej dumy. By je ukryć, żyje odizolowana od świata, w bliskim związku z mamą, która pomaga jej ukrywać inność.

Nieznane motywy

Bohaterkę poznajemy w dniu pogrzebu jej matki, która zginęła w tajemniczy sposób pod kołami metra. Norma zostaje sama z tajemnicą, śledzona przez szemranych znajomych z przeszłości matki. Ostrożnie odkrywa, że zmarła nie była z nią szczera – w tajemnicy wykorzystywała dar córki, ściągając na nią i na siebie śmiertelne niebezpieczeństwo.

Motywy, którymi kierowała się matka Normy, wciąż pozostają dla mnie nie do końca wyjaśnione. Z jednej strony chciała chronić córkę, z drugiej wplątała ją w ogromne kłopoty. Nie rozumiem też postaci Heleny, przyjaciółki matki, która okazuje się być ściśle związana z rodzinną tajemnicą. Dlaczego to właśnie ona, nie będąc przecież spokrewniona z Normą, staje się łączniczką z przeszłością jej rodziny? Na jakiej zasadzie różne ciemne interesy jej męża są ze sobą powiązane? Czy zachowanie jego syna, Alvara, można tłumaczyć problemami Heleny, czy jest w tym coś jeszcze?

Feministyczny manifest?

Jedyne postaci, których postępowanie jest dla mnie w tej książce zrozumiałe, to tytułowa Norma oraz lekko zahukana i naiwna Marion, siostra Alvara. Trochę szkoda, bo główny wątek atrybutu kobiecości o nadprzyrodzonej sile, który przez jednych jest pożądany, a dla tych, którzy go posiadają, stanowi problem, mógłby być osią, wokół której krążą postaci dużo ciekawsze niż te wymyślone przez Sofi Oksanen. Zrozumienia motywów ich psychiki i śledzenia ich kroków nie ułatwia nadmiernie skomplikowany sposób prowadzenia narracji. Zakładam, że chronologia zdarzeń jest celowo zatracona. Niestety, nie dość umiejętnie, by wzbudzać napięcie, nie tracąc przy tym sensu. Oksanen sugeruje pewne zdarzenia, które mogłyby mieć znaczenie dla opowieści, a z kolei inne podaje na tacy, co wcale nie jest konieczne. Czytając tę książkę gubiłam się i traciłam wątki, ale nie miałam wrażenia, że dzieje się tak przez celowe działanie autorki, bo moje poczucie zagubienia ani nie prowadziło do zrozumienia bohaterów, ani do pełniejszego z nimi współodczuwania.

Nie oceniaj książki po blurbie

I tutaj muszę się przyznać. Kupiłam tę książkę, oceniając ją po okładce. A raczej po opinii Sylwii Chutnik na okładce i po blurbie. Wiem, doświadczona czytelniczka nie powinna podejmować takich pochopnych decyzji, ale czasem każdemu zdarzy się błąd. Zazwyczaj nie czytam thrillerów, ale z tyłu okładki przeczytałam, że Norma „to połączenie feministycznego manifestu i mrożącego krew w żyłach thrillera” – i perspektywa takiego połączenia mnie zachęciła. Wiem, jak wiele jest różnych odłamów i nurtów w feminizmie, który jest już dość starym i bardzo dużym ruchem społecznym. Jednak nie wszystko, co o kobietach jest feministyczne. Śmiem twierdzić nawet, że nie wszystkie książki, w których występują bohaterki, które myślą lub próbują myśleć samodzielnie, mają coś wspólnego z feminizmem. Nie wtedy, kiedy za największe zagrożenie dla ich niezależności uważa się miłość do mężczyzny – która jednocześnie może się dla nich okazać tym, o czym zawsze skrycie marzyły i  w czym chcą się zatracać.

Jestem więc zawiedziona przede wszystkim dlatego, że dałam się ponieść marketingowi. Książka, która miała być formą rozrywki, okazała się na tyle irytująca, że trudno było się przy niej rozluźnić. Gdyby nie to, że przypomniała mi, dlaczego zazwyczaj nie czytam thrillerów (bo niewiele się z nich dowiaduję, a z reguły zawodzą mnie stylem i banałami), uznałabym Normę Sofi Oksanen za stratę czasu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s