Javier Marías nawiedza czytelnika

Co ma zrobić mężczyzna, na rękach którego umarła na wpół rozebrana przez niego kobieta? W dodatku on ledwo ją zna, nie zna też jej męża, który wyjechał służbowo. W mieszkaniu śpi małe dziecko. Tak zaczyna się „Jutro, w czas bitwy, o mnie myśl” Javiera Maríasa.

Bieg wydarzeń poznajemy z perspektywy głównego bohatera powieści, Victora, który zanim podejmie działanie uraczy nas rozważaniami niczym z Prousta. Myśli głównego bohatera toczą się niemal nieprzerwanym potokiem, dominując nad akcją, a także przerywając wypowiedzi innych postaci książki. W zachwycającym, erudycyjnym stylu Victor rozważa kwestie związane ze śmiercią i tym, jak odejście bliskiej osoby zmienia codzienność tych, którzy pozostali. Snuje filozoficzne i lingwistyczne dygresje, do których czasem jednym słowem odnosi się w późniejszych częściach książki. W ten sposób narrator nawiązuje pewien rodzaj zażyłości z czytelnikiem. Tak jak osoby, które się dobrze znają, potrafią jednym słowem przywołać sytuację lub żart z przeszłości, tak Victor zaprasza nas do zwiedzania jego świata. Z każdą kolejną stroną stajemy się coraz bardziej haunted – nawiedzeni przez to, co on sam przeżył i co jego nawiedza.

Nie można jednak całkiem zapomnieć o fabule. Nieliczne jak na objętość książki wydarzenia opisane są niezwykle sugestywnie, dokładnie i soczyście. Ich część stanowi to, co przeczytane w prasie i zobaczone w telewizji. Jak duch powraca film „Falstaff” z 1965 roku, opowiadający losy postaci z „Henryka IV” Szekspira. Tytuł książki pochodzi od tego samego dramaturga – jest to fraza wielokrotnie powtarzana w piątym akcie „Ryszarda III”. Spokojnie, nie trzeba tego wiedzieć, żeby docenić kunszt autora. Po wydaniu książki tylko jednemu krytykowi literackiemu udało się poprawnie zidentyfikować pochodzenie tytułu.

Autor „Jutro, w czas bitwy, o mnie myśl” wielokrotnie był wymieniany jako kandydat do literackiej Nagrody Nobla. Już po przeczytaniu tej jednej książki Maríasa stwierdzam, że będę na to wydarzenie czekać z niecierpliwością. To literatura wysokich lotów, najwyższych, niezwykła, bogata pod względem treści i stylu. Nie tyle warto po nią sięgnąć, co trzeba! Aż trudno mi uwierzyć i biję się w piersi, że poznałam tego autora tak późno.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s