No i gdzie twój geniusz, Eleno? – podsumowanie serii

Często po skończeniu czytania książki lub serii myślami pozostaję jeszcze jakiś czas wśród miejsc i postaci, których życie poznałam – zapewne każdy czytelnik zna to uczucie. Nie oczekuję, by przeczytana właśnie historia została uzupełniona, by w życiu bohaterów wydarzyło się coś nowego, jednak czuję się z nimi związana. Chcę przedłużyć chwilę przebywania z nimi takimi, jakimi są, z ich zachowaniami, przywarami i przyzwyczajeniami, niekoniecznie z faktami z ich życia.

Kiedy skończyłam czytać ostatni, czwarty tom serii neapolitańskiej Eleny Ferrante, nie poczułam tęsknoty ani żalu, że to koniec, tylko ulgę. Wynikała ona po części z tego, że zostawiłam za sobą świat pełen nieszczęść i przemocy, w którym nieustannie się coś wydarza i nigdy nie jest to coś dobrego. Bez żalu porzuciłam czas i miejsce bez nadziei. Jednak przede wszystkim cieszyłam się z tego, że ta seria wreszcie się skończyła. Mogłabym bowiem zarzucić jej to samo, co wielu niedawno obejrzanym przeze mnie filmom: pomysł dobry, ale dzieło za długie.

Skomplikowane układy polityczno-społeczno-rodzinne, w których żyją bohaterowie, z początku budzą pewną fascynację powiązaną z odrazą. Poznawanie charakteru dzielnicy i trudnych relacji głównych bohaterek czynią pierwszy tom fascynującym. Napięcie rośnie w drugiej części, w której dziecięce przeżycia i obserwacje przekładają się na wiążące życiowe decyzje ich bohaterek. Później jednak jest tylko tak samo: skomplikowane i mroczne dzieje. Kaskada nieszczęść nieprzerwanie spada na bohaterów powieści. To jednak nie sprawia, że całość staje się coraz ciekawsza. Wręcz przeciwnie – nawet do nieszczęść można się przyzwyczaić. I tak właśnie stało się z lekturą neapolitańskich opowieści. Zmęczona trudnymi relacjami, ściśle związanymi z obyczajem i tłem politycznym, a do tego momentami nudnawymi rozważaniami głównej bohaterki, nie czekałam w napięciu, co będzie dalej. Spodziewałam się, że historia w żaden sposób się nie rozwiąże – pozostanie otwarta na dalsze nieszczęścia.

Nie zatęsknię za bohaterami Ferrante. Do pewnego stopnia utożsamiałam się z ich przeżyciami, były to jednak emocje uniwersalne, związane z przyjaźnią, dojrzewaniem, związkami, macierzyństwem i upływem czasu. Tutaj muszę jednak zaznaczyć, że Ferrante opisuje te emocje bardzo umiejętnie. Jako że całość rozciąga się na niemal wszystkie etapy życia głównych bohaterek, każdy czytelnik w pewnym stopniu będzie utożsamiał się z pewnymi etapami życia bohaterów. Niemniej, często trudno było mi zrozumieć postępowanie mieszkańców dzielnicy, nie budziło też ono we mnie fascynacji. Ich decyzje wywoływały coraz mniej emocji, a jako wypadkowa ich przeżyć i środowiska, stawały się coraz mniej ciekawe, a coraz bardziej oczywiste.

Ogromną wartością tej książki są niewątpliwie miejsca, które funkcjonują w niej niemal na równi z bohaterami. Dzielnica, z której wywodzą się bohaterowie, zdaje się potworem, który nieustannie wyciąga swoje macki w stronę tych, którym udało się zbytnio od niej oddalić. Osobnym bytem zdaje się też sytuacja społeczno-polityczna, która faluje pod powierzchnią dryfującej codzienności, by w najmniej oczekiwanym momencie wymusić zmianę kierunku. Wielka szkoda, że nie udało się tego tła ukazać w nieco bardziej szczegółowy sposób, tak, by była ona całkowicie zrozumiała dla każdego czytelnika.

Na czym więc polega geniusz Eleny Ferrante? Niewątpliwie na zabiegach rynkowo-ekonomicznych: ukrywaniu swojej tożsamości (więcej na ten temat w pierwszym artykule o serii), rozciągnięciu powieści na aż cztery tomy oraz opisie uniwersalnych emocji. Zapewne udało jej się również oddać sytuację pewnego pokolenia z pewnej grupy społecznej. Czy trafnie? To już ocenić mogą tylko ci, którzy do tego pokolenia należą. O ile więc rozumiem lokalny fenomen tych powieści, o tyle ich światowa sława i entuzjastyczne recenzje pozostają dla mnie zaskoczeniem.

Reklamy

6 uwag do wpisu “No i gdzie twój geniusz, Eleno? – podsumowanie serii

  1. Każdą część neapolitańskiej powieści czytałam szybko. Chciałam wiedzieć co będzie dalej, jakie decyzje podejmą bohaterki, jakie będą tego konsekwencje. Ich świat był taki inny od tego, który znam. Włochy, Neapol opisywany przez autorkę znowu mnie zaskoczył. To nie jest słoneczny, ciepły kraj pełen głośnych, ale pogodnych ludzi.
    Pierwsze zaskoczenie przeżyłam czytając reportaż Brytyjczyka, Normana Lewisa zatytułowany „Neapol’44. Pamiętnik oficera wywiadu z okupowanych Włoch”. To był obraz wojny właściwie mi nie znany.
    Wracając do książek Eleny Ferrante myślę, że zaciekawiły tak wielu czytelników z różnych pokoleń, z różnych krajów, bo są takie wielowarstwowe, a bohaterowie są pełnokrwiści. Można się z nimi identyfikować. Można im sekundować. Można się z nimi nie zgadzać i żałować, że dokonali takich, a nie innych wyborów.
    To jest też opis obyczajów, a także historii Włoch tamtych lat. W latach siedemdziesiątych wiadomości z Włoch nie schodziły z pierwszych stron gazet.
    Działania Czerwonych Brygad, porwanie Aldo Moro to były wydarzenia, które poruszały Europę i pewnie nie tylko.
    Wiem, że można już przeczytać kolejną książkę Eleny Ferrante – „Córka”. Z zaciekawieniem po nią sięgnę.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Świetna recenzja! Choć ja należę do zwolenników tej książki, właściwie… zgadzam się z Tobą! Wszystkie 4 części pochłonęłam z lubością, nie mogłam się doczekać każdego kolejnego tomu, ale jednocześnie nie żałowałam, że nie powstał piąty 😉 Dawno żadna lektura mnie tak nie pochłonęła, dlatego bardzo cenię Ferrante – za tę możliwość ponownego zachłyśnięcia się literaturą. Jak tylko znajdę chwilkę przeczytam Twoje recenzje poszczególnych tomów, bo gdzieś mi mignęło, ze są tu takie? 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo dziękuję za miły komentarz! Recenzje poszczególnych tomów są podlinkowane w tekście (słowa wyróżnione na niebiesko), a w poniedziałek zamierzam opublikować recenzję „Córki” tej samej autorki, więc już zapraszam!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s