Dobra powieść historyczna

Długo i z pasją mogłabym opowiadać, dlaczego lubię czytać książki. Mogłabym opisywać, że są jak wehikuł czasu, który przenosi mnie w różne miejsca i chwile w dziejach, te istniejące oraz te, które już nie istnieją, jeszcze nie zaistniały, albo nigdy ich nie było i nie będzie. Mogłabym rozwodzić się nad emocjonalnymi więziami z bohaterami książek i z samymi książkami. Potem przeszłabym do względów praktycznych: czytać można zawsze i wszędzie, więc nie marnuje się czasu. Czytanie rozwija – wyposaża czytelnika w wiedzę, powiększa jego zasób słów i pomaga formułować myśli. Mogłabym rzucić wynikami badań naukowych i statystykami: ludzie, którzy czytają książki są bardziej empatyczni, łatwiej im radzić sobie ze stresem, mają lepszą pamięć, szybciej się uczą, łatwiej im się skupić itd.

Jest jednak pewien aspekt czytelnictwa, o którym często się zapomina. Wędrowanie po książkowych światach w pojedynkę jest fascynujące, ale jeszcze lepiej, kiedy można tę wędrówkę dzielić z innymi. Jak cudownie jest pokłócić się o książki! Grono czytelników, którzy czytają to co ty i chcą o tym dyskutować dziś łatwo znaleźć dzięki internetowym grupom dyskusyjnym. Takie dyskusje są niezwykle rozwijające – okazuje się, że każdy z nas czyta inaczej, na co innego zwraca uwagę. Czasem wręcz można się pokłócić – czy to nie cudowne, kłócić się o książki? Nie o pieniądze, nie o politykę, tylko właśnie o książki!!! Oczywiście, komentarze pod postami na literackich blogach to też idealne ku temu miejsce.

W mojej ulubionej grupie dyskusyjnej PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ regularnie wybieramy lekturę miesiąca, którą następnie wszystkie czytamy i rozmawiamy. Celem tej lektury jest nie tylko dyskusja o książkach. Administratorki za każdym razem proponują pozycje z innego gatunku literackiego, co ma na celu rozwój naszych zainteresowań i odkrywanie nowych światów.

Dzięki naszej grupowej lekturze miesiąca sięgnęłam po „Kochanice króla” Philippy Gregory. Rzadko czytam powieści historyczne. Do tej pory chyba nie miałam szczęścia co do autorów i tytułów – książki były albo źle napisane, albo fikcja przeważała nad oddaniem realiów i faktów. Tym razem jednak było inaczej.

Największą zaletą „Kochanic króla” jest idealnie odpowiadająca mi harmonia między światem wyobrażonym, a tym, co wiadomo o historii. Autorka nie nagina wiedzy historycznej do swoich wyobrażeń – daje im wyraz w sferze relacji i emocji, które wydają się bardzo bliskie ówczesnemu obyczajowi, a jednocześnie zrozumiałe dla współczesnego czytelnika. Historia sióstr Boleyn jest dla Gregory pretekstem do tego, żeby ukazać ich skomplikowaną relację – odwieczne rywalki zmuszone są wspierać się dla dobra interesów rodziny. Pokazuje ich często z trudem poskramiane emocje. Jednocześnie ukazuje różne aspekty życia na dworze Henryka VIII – codzienne zajęcia, turnieje, flirty oraz niespełnione miłości, intrygi i przesądy.

Kreacja postaci głównej bohaterki, Marii, jest bardzo udana. Maria jest niezbyt biegła w dworskich intrygach i bardziej skłonna do kierowania się sercem niż jej starsza siostra, Anna. Mimo realiów, w jakich żyje, usiłuje postępować sprawiedliwie, a jednocześnie być lojalna wobec swojej rodziny, co w rozgrywkach między możnymi rodami jest niezwykle trudne. W miarę upływu czasu obserwujemy, jak dziewczęce marzenia Marii znikają pod wpływem brutalnej rzeczywistości, a jej charakter się kształtuje. Przypadek Anny jest inny – niezależna i bezwzględna, przez wszystkich jest uważana za mądrzejszą z sióstr Boleyn. Jednak te cechy, choć na królewskim dworze wydają się przede wszystkim atutem, okazują się dla niej zgubne.

Każdy, kto choć trochę zna historię, wie, jak skończyła Anna Boleyn. Ale nie chodzi tu tylko o fakty. To opis emocji i relacji sprawia, że historia sióstr – kochanic króla – jest fascynująca. Nieważne, że znamy zakończenie. Liczy się treść powieści.

Dobrze napisana powieść historyczna, poza wartościami literackimi i standardowymi korzyściami płynącymi z czytania powieści, posiada oczywisty walor poznawczy. Oczywiście pod warunkiem, że nie przekłamuje ona tego, co wiemy z badań historyków i materiałów źródłowych. Przeczytanie takiej powieści to nie lada zachęta do tego, by dowiedzieć się więcej o danej epoce, albo chociaż sprawdzić w internecie, co faktycznie się wydarzyło, które postaci żyły naprawdę i jak potoczyły się ich losy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s