Chcecie bajki? Oto bajka!

To było na pewno po moich szóstych urodzinach. Pamiętam to dobrze, bo właśnie na te urodziny po raz pierwszy dostałam gotówkę. I mogłam za nią kupić, co chciałam. Poza gotówką dostałam też jakieś książki i ubranka dla Barbie, a na jej wydanie nie miałam pomysłu. Aż do dnia, kiedy robiłam z mamą pospieszne zakupy w markecie Billa. Wtedy pierwszy raz doświadczyłam tego, czego miałam doświadczać jeszcze wiele razy w życiu w marketach, księgarniach i bibliotekach. To niezwykłe przyciąganie, kiedy cały świat zamiera, zgiełk cichnie i nawet naciskanie klawiszy z wizerunkami owoców i warzyw na wadze nie jest już pociągające. Całe moje i jej istnienie skupiło się na tworzeniu więzi, która trwa do dziś. Tak, jakby wszystko, co wydarzyło się do tamtej pory, miało prowadzić do tego spotkania.

Nosiłam ją potem wszędzie. Jej treść poznałam na pamięć, mogłam zaczynać od dowolnego fragmentu bądź też przywołać odpowiednią scenkę lub cytat, w zależności od sytuacji. Robię to do dzisiaj, choć jako dorosła osoba powstrzymuję się, bo nie każde dorosłe towarzystwo rozumie o co chodzi z „Pimpalimpa, fikimiki” lub dlaczego na hasło, że komuś kiszki marsza grają, automatycznie odpowiadam: „Był to właśnie dobrze znany/ marsz żołnierzy ołowianych”.

20170601_225240

Jak na czytane tyle razy, wydanie „Pchły Szachrajki” Jana Brzechwy z 1992 roku, z ilustracjami Macieja Buszewicza, trzyma się całkiem nieźle. Okładki już trochę pożółkły i musiałam skleić grzbiet taśmą. Nie wyobrażam sobie, że „Pchła Szachrajka” miałaby ze mną nie mieszkać. Jest jak stara, dobra przyjaciółka, z którą mogę przez długi czas nie rozmawiać, a gdy do siebie wrócimy, jest tak, jak dawniej, mimo że obie się zmieniamy. Jej zakończenie może się dziś wydać nieco anachroniczne. Ale i tu Pchła robi wszystko po swojemu (mimo że jest już tak uczciwa, jak to tylko bajkach bywa). Kiedy po wielu perypetiach Pchła decyduje się ustatkować i znajduje szczęście w macierzyństwie, przybiera ono ekstremalne rozmiary. I wywiera ogromny wpływ na społeczeństwo! Ale to przecież tylko bajka:

„Miała dzieci pięć tysięcy
Albo może jeszcze więcej.
Mało dziś jest takich domków,
Gdzie nie byłoby potomków
Owej słynnej Pchły Szachrajki…
Ale to już koniec bajki.”

20170601_225357.jpg

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Chcecie bajki? Oto bajka!

  1. Miałam dokładnie takie samo wydanie. A może wciąż mam? Hmm. Pora poszukać. No i pamiętny audiobook, gdzie lektor mówił „pchla” – przez „l” zapadł mi w pamięci. I od tej pory „Pchłę szachrajkę” czytam jako „pchlę”. Bo uroczo.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Audiobooka nie znam! Za to oglądałam spektakl teatru telewizji z Anną Seniuk w roli Pchły Szachrajki. Na szczęście już wiele lat po tym jak znałam całość na pamięć, więc w roli głównej w mojej głowie wciąż przede wszystkim książka.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s