Pierwszy Recenzent gościnnie: żenada powszechna

Po raz pierwszy nonienotak przejmuje gościnnie Pierwszy Recenzent.

Ten dramat miałby cztery osoby (Dorota Masłowska, Maciej Chorąży, Justyna Jaworska oraz Publiczność), ale miał pięć. Ta piąta to Żenada. Proponuję wyobrazić sobie ją jako motorycznie nieporadną, absurdalnie wielką kobietę (bo rodzaj żeński, żaden seksizm!), w typie Małgorzaty Dydek, ale bez umiejętności koszykarskich.

Spotkanie w „Powszechnym” trwało niewiele ponad godzinę. Nie ulega wątpliwości, że było miłe i interesujące. Duża w tym zasługa autorki – Dorota Masłowska nie jest pierwszej klasy retorem, ale jest uroczo bezpretensjonalna. Niewielki arsenał środków retorycznych nadrabia treścią wypowiedzi oraz, w kontekście osobowym, całkowitym brakiem autorsko-intelektualno-bucowego zadęcia. Dzięki temu dokonana na scenie „Powszechnego” egzegeza tzw. perwersejów, które złożyły się na tytułowe wydawnictwo, była zarówno sympatyczna dla widza, jak i pouczająca. Można było odnieść wrażenie, że autorka odtwarza przed publicznością te procesy myślowe, z którymi zmaga się podczas pisania.

Z czymś zmagała się również prowadząca spotkanie dr Justyna Jaworska. Trema? Nieprzygotowanie? Syndrom mola książkowego, wywleczonego spomiędzy bezpiecznych alejek BUWu na pastwę okrutnego świata? Wrodzony brak poczucia humoru? Wszystko na raz…? Trudno określić, co to dokładnie było. Tak jak trudno powstrzymać się od złośliwości. Niemal każda sugestia Jaworskiej wobec Masłowskiej odnośnie twórczości tej drugiej kończyła się sprostowaniem autorki. Jaworska wielokrotnie zamyślała się na scenie, pozwalając zapaść niezręcznej ciszy po kolejnej zdawkowej odpowiedzi na nieporadnie zadane pytanie. Jednowyrazowe odpowiedzi wywoływały półwyrazowe, nieartykułowane raczej westchnienia prowadzącej, nieco przypominające samogłoski. Czasami, jak to tonący, usiłowała uchwycić się brzytwy sarkastycznego dowcipu, zaserwowanego przez duet Masłowska-Chorąży, z przewidywalnym efektem.

Ta rozmowa się nie kleiła. Mniej więcej w połowie zaczęła, dzięki serii dłuższych wypowiedzi Masłowskiej, a w końcu dzięki serii całkiem sensownych pytań z sali. Jednak niesprawiedliwym byłoby wyżywanie się na dr Jaworskiej, dla której scena zdecydowanie nie jest środowiskiem naturalnym. Duży udział w ubytkach spoiwa konwersacji miała niewątpliwie postawa Macieja Chorążego. Oddać należy, że jako artysta wizualny operuje (i wypowiada się) za pomocą obrazu, nie słowa; być może znalazł się w sytuacji spanikowanego jelenia, oślepionego przez światła pędzącego wprost na niego samochodu.

Mimo to jego klasyczne emploi stołecznego hipstera nie pozwala zbyt wiele mu wybaczyć. Chorąży siedział na scenie „Powszechnego” jak na tureckim kazaniu, wśród nielubianej przez siebie gawiedzi, zmuszony do udzielania bezsensownych wypowiedzi. Ale tylko wtedy, kiedy akurat kierował słowa do mikrofonu, a nie (częściej) na uszko Masłowskiej, siedzącej obok. Dlatego, choć prowadząca nieraz wyraźnie usiłowała przenieść ciężar konwersacji na, bądź co bądź, współautora omawianej książki, jej słowa odbijały się od nieubłaganie rozległych szkieł modnych okularów Chorążego. Inna sprawa, że robiła to nietaktownie, nieraz dając do zrozumienia, że co prawda autorka jest znana wszystkim, ale pan, panie Maćku, zupełnie nie i niechże się pan przedstawi.

Często mówi się, że osoby publiczne należy chronić przed nimi samymi, szczególnie w dobie mediów społecznościowych. Zajmują się tym eksperci, zwłaszcza w przypadku polityków. Dobra wiadomość: spotkanie autorskie w Powszechnym dowodzi, że niektórzy znakomicie bronią się sami. Zła wiadomość: nieodrobienie pracy domowej przez wspomnianego eksperta, który w dodatku nie bardzo ma czym nadrobić, kończy się na ogół tym, że na scenę wkracza osoba dramatu Żenada. Wielbicieli literatury to spotkanie może nie oburzyło. Jego przypadek dowodzi jednak, że brak szacunku do publiczności i cudzej pracy jest, nomen omen, powszechny.

Spotkanie z Dorotą Masłowską, premiera książki „Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu”, z udziałem Macieja Chorążego, prow. Justyna Jaworska. W ramach Apostrofu. Międzynarodowego Festiwalu Literatury 

18 maja 2017, Duża Scena, Teatr Powszechny

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Pierwszy Recenzent gościnnie: żenada powszechna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s