W pułapce „Lolity”

Ktoś z moich sąsiadów od czasu do czasu postanawia zadbać o edukację pozostałych mieszkańców bloku, zostawiając na skrzynkach pocztowych kilka pozycji ze swojego księgozbioru. Jest to przede wszystkim klasyka literatury. Tak właśnie do moich rąk trafiła „Lolita”.

W posłowiu wydania z 1991 roku wybitny tłumacz Robert Stiller oburza się na „groteskowy wskaźnik umysłowego i obyczajowego prymitywu naszych czasów”, jakim jest według niego fakt, że dzieło Nabokova zostało w powszechnej świadomości zapisane jako pornograficzne. I ja nie mogę tego zrozumieć. Ta książka zupełnie mnie zaskoczyła, jako że spodziewałam się czegoś dużo bardziej sprośnego i obrzydliwego. Gdybym nie znalazła jej na korytarzu, nigdy bym po nią nie sięgnęła, właśnie ze względu na famę, jaka ją otacza.

Tymczasem pewne uczucie dyskomfortu towarzyszyło mi podczas lektury, jednak nie wiązało się ono z pornograficznymi opisami, których nie jest wcale tak dużo. Ta książka to pułapka, arcydzieło zamykania bohaterów i czytelnika w potrzasku. Co do samej Lolity, im bardziej zagłębiamy się w historię, tym bardziej widzimy, że mimo krnąbrnego i silnego charakteru główna bohaterka znajduje się w sidłach Humberta. Sam narrator i główny bohater, jak wiemy z przedmowy, swoje wspomnienia snuje w areszcie, ale nie jest to prawdziwe ograniczenie jego wolności. Nabokov pozwala nam dogłębnie poznać psychikę mężczyzny, którego dążenie do miłosnego spełnienia staje się jedynym celem decydującym o jego losach.

Ale autor jest też bezlitosny wobec czytelnika. Nie, „Lolita” zdecydowanie nie jest pornografią, a literackim arcydziełem, pułapką dla umysłu czytającego, misternie zbudowaną z aluzji literackich i kulturowych, cytatów i językowych sztuczek. Żeby ją w pełni zrozumieć należałoby przeczytać ją kilka razy, by po oswojeniu się z fabułą móc dostrzec każdy szczegół formy. Z pewnością jeszcze do tej lektury wrócę, może tym razem po angielsku, by nie ryzykować utraty formalnych rozkoszy, które są niemożliwe do przetłumaczenia. O nieprzetłumaczalności tego dzieła świadczy fakt, że w „Postscriptum” do własnego tłumaczenia „Lolity” z angielskiego na rosyjski Nabokov „klęskę swą dostrzegł i wprost o niej napisał”, jak ocenia w „Posłowiu” Robert Stiller. Warto to „Posłowie” do wydania PIW z 1991 roku przeczytać, by przekonać się, że o ile czytelnik może i dał się złapać w pułapki Nabokova, to tłumacz musiał przecież jakoś z nich wybrnąć.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “W pułapce „Lolity”

  1. Ha miałam takie same uczucia po przeczytaniu tej książki – gdzie tu pornografia? Ale my żyjemy w innych czasach, gdzie tego typu rzeczy przestały być tematem tabu i są powszechne. Książka jest jednak interesująca, chociaż okropnie męcząca po względem językowym!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nie czytałam tej książki, ale sporo o niej słyszałam. Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy zdecydowałabym się po nią sięgnąć. Tyle się mówi o demoralizującym i kontrowersyjnym wymiarze tej książki, że już mam od tego istny bigos w głowie. Twoja recenzja nieco mi rozjaśniła, dzięki za nią. 😉 Ps: masz cudownego sąsiada.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s