Nadmiar klasyki

Na 130. stronie „Człowieka nietoperza” Jo Nesbø główny bohater stwierdza, że „najwyższy czas, by coś zaczęło się dziać”. I wszczyna bójkę. Gdyby nie to, że po bójce naprawdę się coś dzieje, albo sama wszczęłabym bójkę, albo przestałabym czytać tę książkę. A rzadko zdarza mi się nie dobrnąć do ostatniej strony, nawet jeśli dana pozycja mi się nie podoba.

Po przeczytaniu tej jednej książki trudno wyciągać wnioski na temat całej twórczości pisarza, ale jeszcze trudniej mi zrozumieć, w jaki sposób pisanie Jo Nesbø stało się bestsellerowe. Pierwsze 130 stron to nudne wprowadzenie w świat przedstawiony. Autor niezbyt barwnie kreśli obraz Sydney i problemów społecznych Australii pomieszanych z aborygeńskimi legendami. Główny bohater, Harry Hole, jest bardzo standardowym dla gatunku policjantem z mroczną przeszłością, która oczywiście wiąże się ze złamanym sercem i problemem alkoholowym oraz wywołuje u bohatera wyrzuty sumienia. Niektóre miejsca i postaci, które pojawiają się w pierwszej części książki, wydają się tak idealnym tłem dramatycznych wydarzeń, że gdy te wreszcie następują, oczywiście, dzieją się właśnie tam.

Nesbø nie pozwala Harry’emu nawet przeżyć egzotycznego romansu z dala od domu – nie, poznana dziewczyna jest Szwedką, a od pierwszych chwil oboje wiedzą, że będzie z tego wielka miłość.

Na szczęście Harry bierze sprawy w swoje ręce. Akcja nabiera tempa, postaci ujawniają swoje prawdziwe oblicza, policjanci popełniają błędy, które jednak prowadzą ich do rozwikłania zagadki. Pojawiają się kolejne elementy klasyki gatunku: główny bohater wikła się w sprawę osobiście, sprawca jest bardzo blisko, jest i pogrzeb, i pościg, i morderstwo na scenie teatru.

Problem w tym, że tej klasyki jest za dużo – książka składa się ze zbioru powtarzalnych motywów i legend. Postaci miewają ciekawą przeszłość, ale ich zachowaniom brakuje autentyczności. Szkoda, że australijscy policjanci nie są barwniejszymi postaciami. Pomysł umieszczenia ich norweskiego kolegi w scenerii Sydney byłby niesamowitą okazją do scharakteryzowania miejsca i społeczności – cała książka jest tego próbą. Niestety, nieudaną ze względu na ubogi język opisów.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Nadmiar klasyki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s